Massive Bass Attack

1/14/2010 Autor: Tomek



Kto jeszcze pamięta solowe kawałki autorstwa Phon.o ? Przez cały czas kojarzony głównie z labelem Shitkatapult, w którym wydawal swoje kluczowe produkcje. Mowa tutaj przede wszystkim o albumie "Burn Down The Town", wypuszczonym 5 lat temu... aż proszącego się o reedycję. Sam label Shitkatapult dosyć wyraźnie ewoluował. Apparat stał się emo. T Raumschmiere przypomniał sobie o swoich punkowych korzeniach, dopuszczając się kooperacji m.in z wokalistką Guano Apes. Fenin robi głębokie techno w duchu Jah. Oczywiście nie ma w tym nic złego, bo Shitkatapult to przecież ponad 10 lat elektronicznej historii i w przeciągu tak długiego odcinka czasu, wcale nie trudno o niespodziewane zwroty akcji i wszelakie stylistyczne metamorfozy. Nasz przyjaciel Phon.o, debiutując w barwach Cytrax napierniczał rasowe, glitchowe techno, płynnie przenikając struktury IDM (?), Dubu, zahaczając miejscami o dźwiękowy (no danceable) eksperyment. Wspomniany na początku album "Burn Down The Town" wydany w 2005 roku, był w zasadzie dla niego nowym muzycznym etapem. Mocarny bas, cięte wokale, łamany beat spowodowały, że internetowi spece od wszystkiego, zaczęli się głowić nad prawidłowymi tagami dla tejże muzyki. Wielu zdecydowało się wrzucić go do bezpiecznej szufladki "abstract", no bo przecież trochę to za szybkie jak na hip-hop, a z drugiej strony, niebezpiecznie taneczne jak na "poważne eksperymenty z rytmicznym hałasem".

Phon.o, bierze znikąd dialogi, które miksuje z bliżej nie zidentyfikowanymi dźwiękami i przyozdabia melodiami, których nie jesteś w stanie zanucić. Dobrze się przy tym wszystkim bawi, na dowód czego zamieszcza na YouTube fragmenty filmów, w których z łatwością wygrywa przy pomocy klawiatury MIDI, ultra fajne akordy.

Aktualnie skupiony jest na swoim projekcie CLP, tworzonym wraz z Chrisem De Luca (half of Funkstorung). To w sumie ciekawe zrządzenie losu bo sam Chris przy okazji albumu "Appetite For Distruction" brzmiał niczym hip-hopowe Autechre, dając przy okazji upust swojej fascynacji eksperymentalnym rapem i glitchem.

Świeżutki remix. Floor killer, future garage, czy coś...

Robert Koch - Gorom Sen (Phon.o Remix)

I Come From San Francisco

9/18/2009 Autor: Tomek



Za sprawą takich ekip jak chociażby Lazer Sword czy Hovatron o glitch'u w kontekscie rapu, zaczeło mówić się co raz więcej. Oczywiście dla wielu prekursorem glitchowego hip-hopu pozostaje niezmiennie Prefuse73 mimo, że on sam w wywiadach zapewnia, że nie ma w jego utworach elementu przypadku, a wszystkie one ułożone są w pełni świadomie, za pomocą analogowych metod.

Całkiem nie długo u nas, a w zasadzie prawie na Białorusi, wystąpi Lazer Sword. Dwóch gości wyczyniających cuda przy pomocy Abletona, Fruity Loopsa i kilku cyfrowych gadżetów. Jako że panowie są z San Francisco, to chciałbym przy tej nadażającej się okazji, przybliżyć sylwetkę człowieka, który pochodzi dokładnie z tego samego miasta, lecz swoje eksperymentalne rapy do spółki z Kit Claytonem, zaczął nagrywać jakieś 8 lat wcześniej, tworząc podwaliny dla kolejnych zajawkowiczów, pragnących wycisnąć coś więcej z klasycznie pojmowanych rapowych beatów. Gold Chains, bo o nim właśnie mowa, nie czuję się częścią żadnej muzycznej sceny. Mimo, że przed laty nagrał sporo rapowego materiału nakładem m.in. wytwórni Musork, to wcale nie uważa się za reprezentanta tej kultury. Jakiś czas temu, przy okazji premiery jego punkowej(!) płyty, w wywiadzie dla polskiej prasy wyznał, że wolne popołudnia spędza najczęściej w knajpie, przy drinku z Kidem606, i to chyba właśnie twórczość Miguela, oraz stuff z katalogu Tigerbeat6 jest najbliższa jego muzycznym gustom. Pomimo znakomitego moim zdaniem debiutu, kolejnych muzycznych całkiem udanych prób, czy to z rock and rollem, czy electro-funkiem, to nie towarzyszy tym zdarzeniom jakiś szczególnie duży hype. Gold Chains wydaje się być trochę z boku muzycznych wydarzeń i mam wrażenie, że w Polsce pozostał praktycznie anonimowy. Google mówi o nim nie wiele, linki do jego tracków poumierały, a daty postów jemu poświęconych sięgają nawet roku 2004.

Trzy załączone do tej notki tracki, pochodzą z debiutanckiej epki wydanej jakieś 7 lat temu, lecz brzmią niczym zrobione wczoraj. Bez problemu wytrzymały próbę czasu i znakomicie wpasowują się w aktualne muzyczne zjawiska, lokując się gdzieś pomiędzy Glitch Mob, a np. Machine Drum.

Gold Chains - I Come From San Francisco
Gold Chains - No.1 Face in Hip-Hop
Gold Chains - The Wonderful Girls of Hypno