Digital tsunami.

9/14/2009 Autor: Stadtkind



W poprzednim wpisie Tomek zgrabnie i konkretnie ujął ideę powstania tego bloga. Nic dodać, nic ująć. Dlatego pozwolę sobie w tym miejscu na osobistą dygresję.

Jakiś czas temu znużony ciągłym byciem online, postanowiłem przejrzeć dysk zewnętrzny, na który przerzuciłem większą część gromadzonej przez lata muzyki. Powierzchowny, szybki przegląd zamienił się jednak w całonocną retrospektywę, podczas której natknąłem się na wyszperane niegdyś perełki, nieco zakurzone i zapomniane standardy, absolutne klasyki, czy też utwory które mają dla mnie wyjątkowe znaczenie. Z pewnym rozrzewnieniem pomyślałem o czasach, kiedy absolutną większość czasu spędzonego w internecie poświęcałem na indywidualne muzyczne poszukiwania, wolny od nerwicy muzycznych blogów i nie obciążając świadomości życiem portali społecznościowych. Moja skłonność do archiwizacji i systematyzowania okazała się w tej kwestii nie do przecenienia. Nic mi z dysku nie uciekło, moje archiwa nie przeciekają.

Swojej fascynacji muzyką nigdy nie kierowałem jedynie "do środka", w dużej mierze jednak "na zewnątrz", starając się zarazić tym innych. W przeciwnym wypadku, nie organonizował bym imprez, grał jako dj czy angażował się w prowadzenie blogów. Myślę, że mam coś do powiedzenia na temat muzyki i może znajdzie się kilka osób, które będą moje wypowiedzi interesowały.

Jeśli chodzi o muzyczny suplement tego posta, to podążę za tropem wytyczonym przez Tomka. Znów Marcel Stinson, tym razem jednak pod najbardziej znanym ze swoich aliasów. Utwór "Digital Tsunami" z płyty "Harnessed The Storm" to jeden z moich największych faworytów, nie tylko w twórczości Stinsona, ale może i w historii tego wyjątkowego muzycznego kierunku.

Drexciya - Digital Tsunami

Jednocześnie zdałem sobie sprawę, że tytuł utworu i wpisu, to bardzo zgrabna i sugestywna metafora tego, z czym mam codziennie do czynienia po włączeniu komputera i otworzeniu przeglądarki. Mam jedynie nadzieję, że w tym całym zalewie cyfrowo przekazywanych informacji, strumień naszej własnej aktywności dotrze do pewnej grupy osób.


Pzdr.
Stadtkind

Pieprzony trójnóg

9/13/2009 Autor: Tomek



Idea wspólnego bloga, przewijała się regularnie przy najróżniejszych okazjach. Posiadając jakieś tam doświadczenie, zdobyte przy okazji tworzenia, czy też współtworzenia innych projektów, postanowiliśmy połączyć nasze siły i spróbować z "kolejnym blogiem muzycznym", będącym swego rodzaju katalizatorem i ujściem dla naszych myśli. Skąd ta nazwa ? The Other People Place to przede wszystkim nieśmiertelny, poboczny projekt Jamesa Marcela Stinsona, techno legendy, który przed śmiercią zdołał wydać jedynie dwie epki, pod tym szyldem. Singiel Lifestyles of The Laptop Cafe, wydany nakładem Warp Records, w moim prywatnym rankingu, znajduje się w pierwszej piątce najlepszych płyt ever.

Mimo, że wszyscy pochodzimy z jednego miasta, to każdy z nas póki co działał na własną rękę, spotykając się okazyjnie na jakieś wspólnie granej imprezie czy spontanicznej ustawce. Mimo, że każdy z nas porusza się w nieco innych rejonach muzycznych i posiada zupełnie różny pomysł na siebie, to mam nadzieje, ze The Other People Place pozwoli nam scalić wspólne zajawki, czy młodzieńcze muzyczne fascynacje i podzielić się nimi na łamach naszego bloga.

Na dzień dobry, track Let Me Be Me by The Other People Place. Tytuł chyba mówi już wszystko i mam nadzieje, że okaże się być znamienny :) Enjoy!

The Other People Place - Let Me Be Me